O PARAFII
Metropolia wrocławska
Diecezja świdnicka (od 2004 r.), wcześniej diecezja (do 1930 r.) / archidiecezja wrocławska

Dekanat Świdnica – Wschód

Data erygowania parafii: XIII w. / ponownego erygowania – 1912 r.
Kościoły: parafialny pw. św. Wawrzyńca w Śmiałowicach oraz filialny pw. św. Wacława w Marcinowicach
Liczba mieszkańców zameldowanych na terenie parafii: 1882
Księgi metrykalne: od 1783 r.
Miejscowości: Śmiałowice, Panków, Gruszów, Klecin, Stefanowice, Gołaszyce, Marcinowice (do 2002 r. Krasków)

Odpust parafialny: 10 sierpnia
Odpust filialny: 28 września
Opieka duszpasterska: dom seniora w Marcinowicach
Szkoła: Szkoła Podstawowa im. Lotników Polskich w Marcinowicach
Przedszkole: Publiczne Przedszkole w Marcinowicach
Cmentarze parafialne: w Śmiałowicach oraz w Marcinowicach z kaplicą pw. Zmartwychwstania Pańskiego
Wspólnoty i ruchy: Służba Liturgiczna, Schola Parafialna Sancti Laurentii, Rada Parafialna, Żywy Różaniec, Apostolat Matki Bożej Pielgrzymującej (Ruch Szensztacki), Duszpasterstwo Wiernych Tradycji Łacińskiej, Domowy Kościół, Krąg Biblijny, Apostolat Modlitwy za Kapłanów "Margaretka".
Proboszcz: ks. dr Julian NASTAŁEK (od lipca 2023)
KOŚCIÓŁ PARAFIALNY PW. ŚW. WAWRZYŃCA W ŚMIAŁOWICACH
Początki chrześcijaństwa i narodziny kościoła w Śmiałowicach
Historia kościoła pw. św. Wawrzyńca w Śmiałowicach rozpoczyna się znacznie wcześniej niż dzieje zachowanej do dziś murowanej świątyni. Śmiałowice należą do starych osad tej części Dolnego Śląska, a początki miejscowego osadnictwa mogą sięgać VIII lub IX wieku. Dogodne położenie na wzniesieniu, dominującym nad okolicą, sprzyjało zarówno rozwojowi osady, jak i powstaniu miejsca kultu.
Chrystianizacja Śląska była procesem długotrwałym i nie rozpoczęła się dopiero wraz z chrztem Polski w 966 roku. W IX wieku na obszarze państwa wielkomorawskiego rozwijała się misja związana z działalnością świętych Cyryla i Metodego oraz ich uczniów. Ponieważ wpływy wielkomorawskie obejmowały także część Śląska, nie można wykluczyć, że chrześcijaństwo docierało w te strony jeszcze przed ukształtowaniem się polskiej organizacji kościelnej. Nie sposób jednak na podstawie zachowanych źródeł stwierdzić, czy w samych Śmiałowicach istniała wówczas zorganizowana wspólnota chrześcijańska.
Pierwsza świątynia mogła być budowlą drewnianą i poprzedzać lokację wsi na prawie niemieckim. Jeżeli rzeczywiście istniała, jej kres można wiązać z wielkimi zniszczeniami, jakie przyniósł Śląskowi najazd mongolski w 1241 roku. Bezpośrednich źródeł pisanych dotyczących tego najstarszego kościoła jednak nie znamy, dlatego jego istnienie należy traktować jako uzasadnioną hipotezę, a nie pewny fakt historyczny.
Około połowy XIII wieku powstał natomiast murowany kościół, którego zasadnicze elementy przetrwały do naszych czasów. Wzniesiono go z cegły w stylistyce wczesnogotyckiej. Pierwotnie składał się z jednej nawy, kwadratowego prezbiterium, zakrystii od strony południowej oraz masywnej wieży zachodniej. Zachowane partie murów, kamienne portale i ostrołukowe otwory wieży należą do najstarszych elementów obecnej budowli.
Kościół szybko stał się centrum życia religijnego okolicy. O rozwiniętej organizacji parafialnej świadczy między innymi dokument z 1402 roku, ustanawiający stałe uposażenie dla dzwonnika. Istnienie takiej funkcji oraz jej trwałe zabezpieczenie materialne wskazują, że parafia posiadała już wówczas ustalone struktury i odpowiednie zaplecze ekonomiczne.
Od najdawniejszych czasów świątynia pozostawała pod wezwaniem św. Wawrzyńca – diakona i męczennika rzymskiego, należącego do najbardziej czczonych świętych średniowiecznego Kościoła. Jego wezwanie przetrwało wszystkie późniejsze przemiany religijne i polityczne, stając się jednym z najtrwalszych znaków tożsamości miejscowej wspólnoty
Średniowieczna parafia i jej duszpasterze
Murowany kościół wzniesiony w XIII wieku stał się centrum życia religijnego nie tylko samych Śmiałowic. Wraz z rozwojem sieci parafialnej na ziemi świdnickiej rosło także znaczenie miejscowej wspólnoty, która z czasem stała się siedzibą archiprezbiteratu. Zachowane źródła pozwalają poznać nazwiska kilku średniowiecznych duszpasterzy, a zarazem ukazują wysoką pozycję, jaką śmiałowicka parafia zajmowała w ówczesnej organizacji kościelnej.
Pierwszym znanym z imienia plebanem jest Nikolaus, wymieniony w 1318 roku. Wzmianka ta nie oznacza jednak początku parafii, lecz potwierdza istnienie wspólnoty posiadającej już własny kościół i duszpasterza. Organizacja parafialna musiała więc ukształtować się wcześniej, zapewne w związku z powstaniem murowanej świątyni i rozwojem osady w XIII wieku.
Z czasem Śmiałowice stały się siedzibą archiprezbiteratu, należącego do archidiakonatu wrocławskiego. Dokładna data jego utworzenia nie jest znana. Wiadomo jednak, że istniał przez blisko dwa stulecia, a kolejni śmiałowiccy plebani pełnili zarazem godność archiprezbitera. Oznaczało to, że miejscowy duszpasterz odpowiadał nie tylko za własną parafię, lecz zajmował również ważne miejsce w organizacji kościelnej obejmującej sąsiednie parafie.
Z końca XIV i początku XV wieku zachowało się kilka nazwisk miejscowych duchownych. W 1387 roku jako śmiałowicki pleban występuje Petro, wymieniony jako świadek jednej z zawieranych wówczas transakcji. W 1399 roku urząd sprawował Franciskus, którego dokument określa słowami Franciskus plebanus in Smelwicz archipresbiter sedis. Zapis ten potwierdza, że był równocześnie plebanem Śmiałowic i archiprezbiterem.
W 1413 roku funkcję tę pełnił Nikolaus Kranch de Swidnicz. Jego działalność nie ograniczała się do Śmiałowic, ponieważ był równocześnie altarystą w kościele farnym w Świdnicy. Pokazuje to silne związki śmiałowickiego duchowieństwa z najważniejszym ośrodkiem kościelnym regionu, a zarazem wskazuje na pozycję, jaką miejscowi plebani zajmowali w ówczesnych strukturach kościelnych.
Pierwsza połowa XV wieku była dla ziemi świdnickiej okresem szczególnie niespokojnym, związanym między innymi z wojnami husyckimi. Śmiałowicka świątynia również przechodziła w późnym średniowieczu przekształcenia, których ślady zachowały się w jej architekturze. Przy obecnym stanie źródeł trudno jednak jednoznacznie określić, w jakim stopniu były one bezpośrednim następstwem działań wojennych.
Źródła nie pozwalają odtworzyć pełnej sukcesji proboszczów z tego okresu. Dokumenty z 1461 i 1473 roku wymieniają kolejnego znanego duszpasterza – Georga von Seidlitza. Samo nazwisko wskazuje na związek z rodem, który przez długi czas odgrywał ważną rolę w dziejach Śmiałowic i okolicznych miejscowości, nie pozwala jednak bez dodatkowych źródeł przesądzić o dokładnym stopniu jego pokrewieństwa z miejscowymi właścicielami dóbr.
Jednym z najlepiej udokumentowanych późnośredniowiecznych plebanów śmiałowickich był Thomas Andree Fabri ze Słupczy. Jego nazwisko zachowało się w źródłach związanych z Uniwersytetem Krakowskim. W 1487 roku ukończył studia teologiczne i został określony jako plebanus in Smelwicz circa Sweydnicz et altarista in Sweydnicz – pleban w Śmiałowicach koło Świdnicy i altarysta w Świdnicy. Świadectwo to jest szczególnie cenne, ponieważ pozwala spojrzeć na śmiałowickiego proboszcza nie tylko jako na miejscowego duszpasterza, lecz również jako na człowieka posiadającego wykształcenie uniwersyteckie i związanego z życiem kościelnym pobliskiej Świdnicy.
Zachowane nazwiska nie tworzą oczywiście pełnego katalogu średniowiecznych plebanów. Pomiędzy kolejnymi wzmiankami występują nieraz kilkudziesięcioletnie przerwy, podczas których parafia musiała posiadać swoich duszpasterzy, lecz ich imion nie przekazały znane dziś dokumenty. Możemy więc mówić jedynie o duchownych poświadczonych źródłowo, a nie o pełnej sukcesji.
Średniowieczna parafia była jednak czymś więcej niż strukturą administracyjną. Kościół św. Wawrzyńca stanowił centrum życia religijnego miejscowej społeczności. Tutaj sprawowano Eucharystię i udzielano sakramentów, tutaj mieszkańcy gromadzili się w najważniejszych momentach życia, a otaczający świątynię cmentarz był miejscem pochówku kolejnych pokoleń.
Szczególnie wymownym świadectwem organizacji życia kościelnego jest dokument z 1402 roku, ustanawiający stałe uposażenie dla miejscowego dzwonnika. Fundacja ta pokazuje, że na początku XV wieku troszczono się o trwałe zabezpieczenie środków na utrzymanie osoby odpowiedzialnej za dzwony. Ich głos wzywał wiernych na nabożeństwa i wyznaczał rytm życia całej miejscowej społeczności.
O znaczeniu świątyni świadczy również zachowany zespół późnogotyckich i renesansowych płyt nagrobnych, związanych przede wszystkim z rodem von Seidlitz. Należą one do cennych elementów dziedzictwa śmiałowickiego kościoła i przypominają o jego ścisłym związku z właścicielami miejscowych dóbr. Szczególne miejsce zajmuje późnogotycki nagrobek Nicolausa von Seidlitz von Fürstenau i jego żony Anny z domu von Groecz.
U schyłku średniowiecza kościół św. Wawrzyńca był więc centrum parafii o wielowiekowej tradycji, posiadającej własne uposażenie i duchowieństwo oraz silnie związanej z kościelnym środowiskiem Świdnicy. Funkcja siedziby archiprezbiteratu dodatkowo podnosiła rangę Śmiałowic. Ten ukształtowany przez kilka stuleci porządek został zasadniczo zmieniony dopiero przez reformację XVI wieku.
Reformacja, wojna trzydziestoletnia i odnowa katolicka
W XVI wieku dotychczasowa ciągłość życia katolickiej parafii została przerwana przez reformację. Ród von Seidlitz, posiadający prawo patronatu nad kościołem, opowiedział się po stronie nowych prądów religijnych i wprowadził do Śmiałowic duchownych luterańskich. Przez około 130 lat kościół pozostawał w rękach protestantów.
Znamy nazwiska kilku miejscowych pastorów. Pierwszym poświadczonym w źródłach był Ambrosius Richter, wymieniony w 1564 roku. Od 1600 roku urząd sprawował Valentin Polt, od 1609 roku Augustin Uber, a następnie Adam Sartorius. Kiedy w 1618 roku ciężko zachorował, przez około dwa lata zastępował go jego syn Samuel Sartorius. Około 1620 roku pastorem został pochodzący ze Świdnicy Caspar Egranus, a w późniejszym okresie zastąpił go Friedrich Scultetus, zwany Scholtzem.
Wojna trzydziestoletnia przyniosła Śmiałowicom zniszczenia i kolejne zmiany wyznaniowe. W listopadzie 1629 roku pastor Caspar Egranus został przymusowo usunięty, a kościół przekazano katolikom. Zmiana ta nie okazała się jeszcze trwała. Dopiero późniejsze przemiany polityczne i religijne doprowadziły do ostatecznego przywrócenia świątyni Kościołowi katolickiemu.
Rozpoczął się wówczas jeden z najważniejszych okresów w dziejach śmiałowickiego kościoła – trwająca 124 lata opieka jezuitów. Świątynia stała się filią kościoła św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy, a miejscową wspólnotą opiekowali się zakonnicy związani ze świdnickim kolegium.
Okres ich duszpasterzowania przyniósł największą przebudowę kościoła od czasu jego wzniesienia w XIII wieku. Średniowieczna budowla została powiększona i dostosowana do nowych potrzeb. Podwyższono nawę oraz wieżę, wykonano nowe sklepienia, powiększono okna oraz przekształcono elewacje, dekorując je charakterystycznym fryzem z ukośnie układanych cegieł.
Prace te nie oznaczały całkowitego zatarcia średniowiecznego charakteru świątyni. Zachowano najcenniejsze elementy gotyckiej budowli. Do dziś widoczne są XIII-wieczne partie murów, ostrołukowe otwory wieży, kamienne portale oraz przypory. Obecny kościół jest dzięki temu świadectwem kolejnych etapów swojej wielowiekowej historii.
Równolegle z przebudową architektoniczną następowało ponowne urządzanie wnętrza świątyni. Szczególną rolę odgrywał ołtarz główny. Podczas jego konsekracji w 1673 roku w mensie umieszczono relikwie św. Wawrzyńca, co podkreślało przywrócenie katolickiego kultu patrona kościoła. Nie wiadomo jednak, czy były to relikwie przechowywane tutaj jeszcze przed reformacją, czy sprowadzone po odzyskaniu świątyni.
W okresie jezuickim wnętrze stopniowo otrzymywało wyposażenie odpowiadające duchowości i liturgii epoki. Z tym czasem należy wiązać między innymi ambonę, której program ikonograficzny odpowiada katolickiemu nauczaniu okresu potrydenckiego. Szczególne miejsce w wyposażeniu zajmuje późnomanierystyczny ołtarz główny z pierwszej połowy XVII wieku, należący do najcenniejszych zabytków świątyni.
Jezuicka odnowa objęła również dzwony. Jeden z nich został rozbity podczas wojny trzydziestoletniej. Po zakończeniu prac we wnętrzu wysłano go do ludwisarni w Nysie, gdzie został odlany ponownie. Wraz z nim przekazano drugi dzwon, prawdopodobnie wymagający uzupełnienia serca. 7 maja 1682 roku oba dzwony zostały uroczyście wciągnięte na wieżę.
Znamy również nazwiska niektórych jezuitów bezpośrednio związanych ze Śmiałowicami. W 1685 roku, podczas epidemii tyfusu, zmarł o. Stephan Sommer, administrujący miejscową wspólnotą. Zastąpił go o. Balthasar Pastor, wcześniej nauczyciel kolegium, który wkrótce również padł ofiarą epidemii.
Kolejnym etapem upiększania świątyni było wykonanie dekoracji malarskiej. W 1729 roku, z polecenia rektora kolegium jezuickiego o. Michaela Thomasa, ściany i sklepienie kościoła ozdobiono barwnymi freskami. Średniowieczne wnętrze otrzymało w ten sposób nową, barokową oprawę.
Z ostatnich dziesięcioleci okresu jezuickiego zachowała się znacznie pełniejsza lista duchownych. W latach 1755–1776 kościołami w Śmiałowicach i Marcinowicach opiekowali się kolejno ojcowie: Augustinus Brandt, Theophilus Kallate, Franciscus Baumert, Joannes Raysemann, Adalbertus Nicolasch, Joannes Dluben, Josephus Haberkorn, Joannes Dultar, Johannes Rösel, a następnie ponownie Joannes Dluben.
Jezuici pozostawili po sobie znacznie więcej niż przebudowaną świątynię. Przywrócili regularne duszpasterstwo katolickie, odnowili życie sakramentalne i kult św. Wawrzyńca, a zarazem przeprowadzili zasadniczą przebudowę i ponowne wyposażenie kościoła. Właśnie w okresie ich opieki średniowieczna świątynia otrzymała w dużej mierze tę postać, w której – mimo późniejszych zmian i remontów – przetrwała do naszych czasów.
Kasata Towarzystwa Jezusowego zakończyła ten długi okres. Śmiałowice nie odzyskały jednak od razu dawnej samodzielności parafialnej. Rozpoczęła się trwająca 136 lat epoka lokalii.
Od lokalii do odrodzenia samodzielnej parafii
Po kasacie jezuitów w 1776 roku Śmiałowice przestały być kościołem filialnym parafii św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy, nie odzyskały jednak pełnego statusu parafialnego. Stały się lokalią – odrębną placówką duszpasterską posiadającą własny kościół, określone terytorium, wiernych, księgi i pieczęć oraz duchownego nazywanego lokalistą, który wykonywał wiele funkcji właściwych proboszczowi, pozostając jednak w zależności od innej parafii.
Początkowo lokalia podlegała parafii św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy, a od 1890 roku parafii w Wierzbnej. Taki stan trwał aż do 1912 roku.
Pierwszym administratorem po kasacie zakonu pozostał jezuita o. Joannes Dluben, który sprawował opiekę nad miejscową wspólnotą jeszcze przez dwa lata i zmarł w styczniu 1779 roku. Po nim posługiwali Franciscus Wende i Josephus Schöppe. W XIX wieku źródła wymieniają kolejnych lokalistów: Eduarda Oswalda, Hermanna Linkego, Alohsa Lengsfelda, Augusta Hofmanna, Franza Suchlicha, Isidora Barndta, Juliusa Taubitza i Augustina Trautmanna.
Kolejni duszpasterze troszczyli się zarówno o życie religijne wiernych, jak i o stan zabytkowej świątyni. Za ks. Eduarda Oswalda przeprowadzono remonty kościoła w 1811 i 1833 roku, a w 1854 roku kolejne prace wykonano za ks. Isidora Barndta.
Szczególnie ważną postacią był ks. Bernhard Jänsch, który przybył do Śmiałowic w 1863 roku i pozostał tutaj do 1884 roku. Z jego inicjatywy w latach 1865–1870 na gruntach parafialnych obok kościoła wybudowano nową szkołę katolicką. Potrzeba jej powstania była znaczna – w 1863 roku do miejscowej szkoły uczęszczało aż 162 uczniów. Ks. Jänsch doprowadził również do wymiany organów kościelnych.
Po nim urząd objął ks. August Wittke, którego posługa trwała krótko. We wrześniu 1887 roku lokalię powierzono ks. Josephowi Weberowi. Za jego czasów powstała nowa plebania. Było to wydarzenie szczególnie ważne, ponieważ poprzednia plebania została zniszczona jeszcze podczas wojny trzydziestoletniej, a przez następne stulecia miejscowi duszpasterze korzystali z innych pomieszczeń mieszkalnych.
Następny lokalista, ks. Augustyn Hanke, zapisał się w historii miejscowej wspólnoty sprowadzeniem w 1900 roku dwóch pierwszych sióstr ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Ich zadaniem była opieka nad chorymi i potrzebującymi z całej parafii. Działalność charytatywna otrzymała w ten sposób trwałe miejsce w życiu miejscowego Kościoła.
Po krótszych posługach ks. Antona Klosego, ks. Paula Königa, ks. Maxa Grabowskiego i ks. Paula Gressoga nadszedł rok 1912, stanowiący jeden z najważniejszych momentów w nowożytnej historii wspólnoty. Po 136 latach funkcjonowania jako lokalia Śmiałowice ponownie stały się samodzielną parafią.
Pierwszym proboszczem po przywróceniu parafii został ks. Heinrich Kube, który objął urząd 15 lipca 1912 roku. Do parafii należały wówczas Panków, Gołaszyce, Krasków, Klecin, Stefanowice, Gruszów oraz Marcinowice z kościołem filialnym.
W tym samym okresie ufundowano nowy dom zakonny elżbietanek. Siostry wprowadziły się do niego w maju 1913 roku. Przywrócenie samodzielności parafii oznaczało zatem nie tylko zmianę administracyjną, lecz także dalszy rozwój jej zaplecza duszpasterskiego i charytatywnego.
Ks. Richard Kügele i parafia w pierwszej połowie XX wieku
Po ks. Heinrichu Kubem w lipcu 1918 roku proboszczem został ks. Joseph Stief, jednak jego posługa trwała zaledwie kilka miesięcy.
W lutym 1919 roku urząd objął ks. Richard Kügele (1880–1966), przeniesiony do Śmiałowic z kościoła św. Wawrzyńca w Berlinie. Kierował parafią przez ponad 28 lat – aż do lipca 1947 roku.
Należy przy tym odróżnić go od jego ojca, również Richarda Kügele (1850–1926), kompozytora i organisty, który ostatnie lata życia spędził w Śmiałowicach.
Szczególne znaczenie dla poznania dziejów miejscowej wspólnoty ma prowadzona przez ks. Richarda Kügelego kronika parafialna, będąca dziś jednym z najcenniejszych źródeł do historii Śmiałowic w pierwszej połowie XX wieku. Już podsumowując pierwszy rok swojej posługi, proboszcz zanotował, że w 1919 roku ochrzczono 15 dzieci, zawarto 10 małżeństw i pochowano 13 osób.
W 1920 roku parafianie organizowali koncerty chóru kościelnego, z których dochód przeznaczono na zakup nowych piszczałek i rozbudowę organów. Pokazuje to żywotność miejscowej tradycji muzycznej oraz zaangażowanie wiernych w utrzymanie i rozwój wyposażenia świątyni.
Dzwony – głos śmiałowickiej świątyni
Dzwony towarzyszą dziejom kościoła niemal od początku istnienia murowanej świątyni. Najstarszym pewnym świadectwem ich obecności jest dokument z 1402 roku, ustanawiający stałe uposażenie dla dzwonnika.
Przez stulecia dzwony nie służyły jedynie liturgii. Wzywały wiernych na nabożeństwa, oznajmiały święta, towarzyszyły zmarłym w ostatniej drodze i wyznaczały rytm codziennego życia mieszkańców.
Najbardziej dramatyczny rozdział ich historii przyniosła II wojna światowa. Kronika ks. Richarda Kügelego podaje, że 15 i 16 stycznia 1942 roku zdjęto z wieży trzy dzwony – pierwszy, trzeci i czwarty – przeznaczając je na cele wojenne. Wywieziono je do Hamburga, gdzie zostały przeznaczone do przetopienia. W wieży pozostały po nich puste jarzma i liny.
Ocalał tylko jeden dzwon – Maria, pozostający w śmiałowickiej wieży do dziś. Jego imię jest jedynym słowem możliwym do odczytania z minuskułowej inskrypcji biegnącej przy górnej krawędzi płaszcza.
Dzwon Maria jest zatem czymś więcej niż zabytkowym instrumentem. Pozostaje materialnym świadkiem dawnego zespołu dzwonów, który przez stulecia tworzył charakterystyczny głos Śmiałowic.
Wojna, zmiana ludności i początki polskiej parafii
Rok 1945 przyniósł jedną z największych cezur w dziejach Śmiałowic. Zmiana granic państwowych oraz przesiedlenia doprowadziły do niemal całkowitej wymiany ludności. Kościół pozostał jednak miejscem modlitwy i przez pewien czas służył zarówno dotychczasowym niemieckim mieszkańcom, jak i przybywającym polskim osadnikom.
Ks. Richard Kügele nie opuścił Śmiałowic bezpośrednio po zakończeniu wojny. Znał język polski i sprawował posługę również wobec nowych mieszkańców. Jednocześnie do Śmiałowic przybywali polscy księża z Pszenna. Powstała w ten sposób szczególna sytuacja, w której przez pewien czas niemiecki proboszcz i polscy duchowni wspólnie zapewniali opiekę duszpasterską mieszkańcom parafii.
W lipcu 1947 roku, mając 67 lat, ks. Kügele opuścił Śmiałowice wraz z ostatnim transportem wysiedlanej ludności niemieckiej. Przed wyjazdem osobiście żegnał się z polskimi parafianami. Zmarł w Niemczech w 1966 roku.
Wśród pierwszych polskich duchownych pracujących w Śmiałowicach źródła wymieniają ks. Łojkę i ks. Fiałkowskiego. Szczególną rolę odegrał następnie ks. dr Józef Krysowski, który od 1 lipca 1946 roku był wikariuszem substytutem parafii Pszenno i Śmiałowice. Początkowo współpracował z ks. Kügelem, a po jego wyjeździe zapewniał miejscowej wspólnocie opiekę duszpasterską do 1951 roku. Po nim Śmiałowice obsługiwał z Pszenna ks. Jan Hanicz.
Okres pierwszych lat powojennych był zatem szczególnym etapem przejściowym. Zmieniła się niemal cała społeczność parafialna, ale nie została przerwana ciągłość kultu w kościele św. Wawrzyńca. W tych samych murach, w których przez stulecia modlili się wcześniejsi mieszkańcy Śmiałowic, zaczęła kształtować się nowa, polska wspólnota parafialna.
Powojenni proboszczowie i troska o świątynię
Dopiero 10 marca 1957 roku Śmiałowice ponownie otrzymały własnego duszpasterza. Pierwszym polskim powojennym proboszczem został ks. Wilhelm Boczek, kapłan o niezwykłej wojennej przeszłości. Przed wojną był kapelanem Korpusu Kadetów w Rawiczu, natomiast podczas okupacji pełnił funkcję kapelana Armii Krajowej. Jego posługa w Śmiałowicach trwała jednak zaledwie dwa lata; zmarł w 1959 roku.
We wrześniu 1959 roku parafię objął ks. Benedykt Dejna. Jego czternastoletnia posługa była okresem porządkowania świątyni i jej otoczenia po latach wojny i powojennych trudności. Już w styczniu 1960 roku odbyły się pierwsze po wojnie misje święte. Latem tego samego roku odnowiono zniszczoną południową elewację kościoła, a jesienią naprawiono ogrodzenie dawnego cmentarza ewangelickiego, wykonano nową bramę i furtkę oraz uporządkowano teren nekropolii.
W grudniu 1973 roku parafię objął ks. Stanisław Gozdek, rozpoczynając trwającą ponad ćwierć wieku posługę. Za jego czasów przeprowadzono konserwację wieży, remont pokrycia dachowego, wymianę zniszczonych okien oraz odnowienie polichromii. Następnie gruntownie odnowiono elewacje kościoła i wieży, uzupełniając między innymi ubytki cegieł będące jeszcze śladami wojennych ostrzałów. Prace te zakończono w 1982 roku. Kolejny remont świątyni przeprowadzono w latach dziewięćdziesiątych.
Po przejściu ks. Gozdka na emeryturę w lipcu 2000 roku proboszczem został ks. Marian Lewandowski. Za jego czasów przeprowadzono remont plebanii oraz prace we wnętrzu kościoła. W czerwcu 2002 roku zmieniły się również granice parafii: Krasków został odłączony od Śmiałowic i przyłączony do parafii w Strzelcach.
W 2004 roku, wraz z utworzeniem diecezji świdnickiej, parafia św. Wawrzyńca znalazła się w granicach nowej diecezji. Należy do dekanatu Świdnica-Wschód.
W lipcu 2018 roku urząd proboszcza objął ks. dr Marcin Gęsikowski, a od 2023 roku posługę tę pełni ks. dr Julian Nastałek.
Ciągłość ponad siedmiu stuleci
Dzieje kościoła św. Wawrzyńca są w pewnym sensie historią Śląska zapisaną w murach jednej świątyni. Zmieniały się granice państwowe, język mieszkańców, struktury kościelne i formy duszpasterstwa. Średniowiecznych plebanów i archiprezbiterów zastąpili w okresie reformacji pastorzy luterańscy; po wojnie trzydziestoletniej nadeszła epoka jezuitów, po ich kasacie – okres lokalii, a w 1912 roku nastąpiło odrodzenie samodzielnej parafii. Po II wojnie światowej niemal całkowita wymiana ludności rozpoczęła jej nowy, polski rozdział.
Pośród wszystkich tych przemian trwał jednak kościół św. Wawrzyńca. Kolejne pokolenia modliły się w tych samych murach, choć zmieniały się języki, w których głoszono kazania i śpiewano pieśni. Każde z nich przejmowało odpowiedzialność nie tylko za życie religijne wspólnoty, ale również za odziedziczoną świątynię i zgromadzone w niej świadectwa przeszłości.
Dzisiejszy kościół nie jest zabytkiem jednej epoki. Jego gotyckie mury przypominają o średniowiecznych początkach, nowożytne przekształcenia i wyposażenie – o odnowie katolickiej prowadzonej przez jezuitów, plebania i dawna szkoła – o rozwoju wspólnoty w XIX wieku, ocalały dzwon Maria – o stratach II wojny światowej, a kolejne remonty i prace konserwatorskie – o odpowiedzialności następnych pokoleń za odziedziczone dziedzictwo.
W ciągu ponad siedmiuset lat zmieniały się osoby odpowiedzialne za świątynię: średniowieczni plebani, protestanccy pastorzy, jezuici, lokaliści i proboszczowie. Każda epoka pozostawiła po sobie ślad. Jedne pokolenia budowały, inne odbudowywały po wojnach i zniszczeniach, jeszcze inne podejmowały trud konserwacji tego, co odziedziczyły po poprzednikach. W ten sposób historia kościoła św. Wawrzyńca pozostaje historią nieustannego przekazywania odpowiedzialności za to samo miejsce.
Podejmowane współcześnie prace konserwatorskie są zatem kolejnym ogniwem tradycji trwającej od wielu stuleci. Ich celem jest nie tylko zachowanie cennego zabytku architektury i sztuki, lecz również ocalenie miejsca, w którym zapisana została pamięć kolejnych pokoleń mieszkańców Śmiałowic i okolicznych miejscowości.
Kościół św. Wawrzyńca pozostaje najstarszym i najbardziej trwałym świadkiem ich historii.
Tekst na podstawie książki Lucyny Szpilakowskiej "Śmiałowickie opowieści", Śmiałowice 2022.
Zobacz film pt. Śmiałowice - zabytkowy kościół
Plebania w Śmiałowicach
KOŚCIÓŁ FILIALNY PW. ŚW. WACŁAWA W MARCINOWICACH
Historia kościoła w Marcinowicach
Początki kościoła w Marcinowicach sięgają prawdopodobnie drugiej dekady XIV wieku, gdyż pierwsza wzmianka o nim znalazła się w rejestrze dziesięcinowym papieskiego urzędnika skarbowego Gabriela z Rimini z roku 1318. Został wymieniony w tym dokumencie jako jeden z siedmiu ówczesnych kościołów na ziemi świdnickiej, obok kościołów w Świdnicy, Wierzbnej i Śmiałowicach oraz w Witoszowie, Lutomii i Milikowicach. W tym samym dokumencie został również wymieniony proboszcz marcinowickiego kościoła, o imieniu Tantinus. Kwota dziesięciny papieskiej jaką marcinowicki kościół miał zapłacić wynosiła 3 grzywny.
Wcześniejsza informacja związana z Marcinowicami pochodzi z 1307 roku, lecz dotyczy ustanowionej przez biskupa wrocławskiego Henryka z Wierzbnej dziesięciny małdratowej (płaconej w zbożu) z wioski Marcinowice na rzecz kościoła w Wierzbnej, zatem ta informacja sugeruje, że w Marcinowicach kościoła jeszcze wtedy nie było.
Zapewne pierwsza marcinowicka świątynia powstała niewiele później, skoro już w roku 1318 była zobowiązana do opłaty dziesięciny papieskiej. Wtenczas jednak była niewielkim drewnianym budynkiem, który w późniejszych wiekach został przebudowany, gdyż początki kościoła murowanego datowane są na rok 1500.
Gdy w połowie XVI wieku marcinowickie dobra przeszły we władanie rodu Seidlitzów – zwolenników nauk Marcina Lutra – to za ich sprawą również kościół został przejęty przez protestantów. W okresie reformacji był obsługiwany przez tych samych pastorów, co kościół w Śmiałowicach. Ostatnimi pastorami luterańskimi byli Friedrich Scultetus (od roku 1630), oraz Georg Ursinus, który pełnił swój urząd od roku 1633 aż do roku 1652, czyli do chwili oddania obydwu świątyń katolikom. Być może sposób organizacji parafii protestanckiej dał początek późniejszej zależności filialnej marcinowickiego kościoła.
W 1652 roku arcyksiążę Ferdynand IV nadał świdnickiemu kolegium jezuickiemu majątek, w skład którego wchodziły Śmiałowice z Klecinem i Marcinowicami. Pieczy zakonników powierzono także obydwa kościoły znajdujące się na terenie nadanych dóbr, które w ten sposób stały się kościołami filialnymi kościoła parafialnego w Świdnicy, zarządzanego przez ojców z kolegium jezuickiego.
Wygląd i wyposażenie marcinowickiego kościoła w kilkanaście lat po przekazaniu go jezuitom opisuje protokół z wizytacji diecezjalnej przeprowadzonej w 1666 roku przez wrocławskiego biskupa pomocniczego Karla Franza Neandera. Dowiadujemy się z niego, że marcinowicki kościół był wtedy niewielkim murowanym budynkiem, krytym gontem, z kwadratową czerwoną dzwonnicą z trzema dzwonami, wokół którego roztaczał się cmentarz otoczony kamiennym murem.
Plebania należąca do marcinowickiego kościoła spłonęła w czasach wojny trzydziestoletniej, pozostał tylko przylegający do niej ogród i pole. Z tego powodu nie zachowały się też żadne dokumenty, które umożliwiłyby wizytatorowi ustalenie pierwotnego wezwania kościoła. Jednakże na podstawie rozmów z mieszkańcami biskup przyjął, iż był nim św. Mateusz Apostoł, ponieważ od niepamiętnych czasów ludność Marcinowic obchodziła święto w niedzielę po dniu tego świętego. Mimo to biskup uznał wieś za heretycką z uwagi na fakt, że w większości zamieszkiwali ją protestanci.
We wnętrzu kościoła wizytator zastał stary rzeźbiony ołtarz, antepedium, dwa świeczniki i krucyfiks, a także małą drewnianą chrzcielnicę zwieńczoną wieżyczką, jednak chrzcielnica, zawierająca zaniedbaną cynową misę, była zupełnie niezabezpieczona i bez wody. W świątyni znalazł też czysty obrus, lecz nie było w niej żadnego miejsca do przechowywania Najświętszego Sakramentu. Ponadto biskup miał zastrzeżenia do wyglądu wnętrza świątyni, gdyż drewniany strop i podłoga kościoła pokryte były sieciami pajęczyn, zaś niedawno wykonana ambona oraz chór i ławki nie były pomalowane.
Wizytator nie zdołał wejść do zakrystii, ponieważ klucze do niej miał pisarz kościelny przebywający w Śmiałowicach. Dowiedział się jednak, że w zamknięciu znajdowały się paramenty liturgiczne: jeszcze jeden srebrny pozłacany kielich, ornat, alba, dwa antepedia, dodatkowy obrus, mszał, dzwonek oraz para cynowych ampułek. Ponadto przy drzwiach kościoła znajdowało się miedziane naczynie na wodę święconą.
Wspomniany pisarz kościelny służył obydwu kościołom na terenie jezuickiej posiadłości. Był nim Johann Fridrich Seitz z Widawy, który mieszkał w starym domku w Śmiałowicach, gdzie miał też ogródek oraz niewielkie pole uprawne. Na utrzymanie pisarza składali się właściciele okolicznych folwarków: Śmiałowic, Pankowa i Kraskowa. Z majątku w Śmiałowicach otrzymywał jedną miarkę żyta, z Pankowa jeden snop od łana, a prowizja z Kraskowa była nieokreślona. Ponadto za służbę w Marcinowicach pisarz otrzymywał dwa snopy od każdego łana oraz bochenek chleba od każdego chłopa.
Natomiast jezuita pełniący funkcję proboszcza parafii, z powodu braku plebanii – gdyż plebania w Śmiałowicach również spłonęła w czasach wojny trzydziestoletniej – mieszkał w budynku śmiałowickiego dworu, co było zapewne przyczyną większej dbałości o tamtejszą świątynię.
Tak więc, w przeciwieństwie do kościoła w Śmiałowicach, wynik wizytacji przeprowadzonej w kościele marcinowickim był na tyle niezadowalający, że w rok później jezuici przystąpili do uporządkowania wnętrza tego kościoła oraz uzupełnili jego wyposażenie.
Jednak do remontu kościoła filialnego w Marcinowicach jezuici przystąpili dopiero po ukończeniu prac związanych z rozbudową kościoła w Śmiałowicach. W 1696 roku marcinowicka świątynia otrzymała nowe większe okna, a także nową ambonę i nową chrzcielnicę. Odnowiono też rzeźbiony ołtarz główny, zaś w 1699 roku dodano ołtarz św. Ksawerego. W roku 1708 kościół otrzymał tabernakulum oraz organy, zaś w 1725 świątynia została rozbudowana o dwie kaplice boczne oraz otrzymała nowy dach. Kamień węgielny pod tę rozbudowę położył Hans Anton von Schaffgotsch – ostatni starosta księstwa świdnicko-jaworskiego, zaś konsekracja po rozbudowie odbyła się w niedzielę 30 września – po dniu św. Wacława, i być może właśnie wtedy świątynia otrzymała nowe wezwanie.
W 1726 roku ukończono wnętrze kościoła. W ołtarzach dwóch nowych kaplic umieszczono obrazy siedemnastowiecznych twórców: w kaplicy maryjnej obraz ze sceną ofiarowania Marii w świątyni, zaś w kaplicy św. Józefa – wizerunek świętego Józefa z Dzieciątkiem. Obraz ten był dziełem młodego, zaledwie dwudziestodwuletniego malarza z Opawy – Antona Ernsta Beyera (1704–1773). Było to pierwsze dzieło tego artysty po uzyskaniu przez niego tytułu mistrza, a zarazem pierwszy jego obraz powstały na Śląsku.
Kilka lat później, w roku 1732, odnowiono i upiększono również ołtarz i wnętrze marcinowickiej świątyni, wzbogacając ją o pięć rzeźb. Wśród nich znalazła się także figura świętego Jana Nepomucena ustawiona na przyściennej konsoli. Ten czeski święty został kanonizowany trzy lata wcześniej, a jezuici gorliwie popularyzowali jego kult na całym Śląsku. Jednak nie jest to jedyny ślad jaki pozostawili po sobie jezuici. Bowiem w obydwu kaplicach bocznych, nad głównymi obrazami ołtarzowymi, umieścili wizerunki założycieli Towarzystwa Jezusowego: świętego Ignacego Loyoli i świętego Franciszka Ksawerego.
Po sekularyzacji zakonu jezuitów w roku 1776 teren dzisiejszej parafii śmiałowickiej został wyłączony z parafii świdnickiej, jednak nie stał się odrębną parafią, tylko tzw. lokalią, czyli placówką duszpasterską wydzieloną przez biskupa z obszaru parafii, lecz nadal od niej zależną. Zarządcą lokalii nie był proboszcz, lecz wikariusz zwany lokalistą, który podlegał proboszczowi parafii pw. św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy.
W ciągu kolejnych 136 lat, które dzieliły śmiałowicką parafię od momentu odzyskania autonomii, w obydwu kościołach nie zachodziły żadne znaczące zmiany. Toczące się wojny i zmiana państwowości nie sprzyjały kościołom. Pierwsza potwierdzona informacja dotyczy ufundowania w roku 1879 pięknej, bogato zdobionej, kadzielnicy dla marcinowickiej świątyni przez właściciela jednego z marcinowickich majątków, Franza Glaubitza. Informuje o tym napis wygrawerowany na stopie naczynia. W bocznej ścianie kruchty wmurowana jest tablica upamiętniająca tego dobroczyńcę kościoła.
Dopiero w początkach XX wieku, gdy liczba katolików na terenie dotychczasowej lokalii gwarantowała utrzymanie proboszcza i zaspokojenie potrzeb parafii, odzyskała ona samodzielność administracyjną. Stało się to w roku 1912. Jednak proporcje wyznaniowe poszczególnych wsi na terenie przywróconej parafii mocno się różniły. Cztery z nich – Śmiałowice, Marcinowice, Klecin i Stefanowice – były w większości katolickie, natomiast w trzech pozostałych przeważała ludność protestancka. W Marcinowicach odnotowano wtedy 550 katolików oraz 111 protestantów. Dwuwyznaniowość tutejszych mieszkańców utrzymywała się aż do zakończenia drugiej wojny światowej i wymiany ludności.
Trzy lata przed ponownym erygowaniem parafii marcinowicki kościół został wyposażony w nowe organy wyprodukowane przez świdnicką firmę „Schlag und Söhne”, należącą do Christiana Schlaga i jego dwóch synów: Theodora i Oskara. W ciągu trzech dekad istnienia tej firmy (1890–1922) powstało w niej 1100 instrumentów – organy marcinowickie mają numer 872 i pochodzą z 1909 roku. Posiadają 575 piszczałek rozdysponowanych na 10 głosów.
Niedługo po zakończeniu I wojny światowej, w lutym 1919 roku, proboszczem śmiałowickiej parafii został pochodzący ze Śląska ksiądz Richard Kügele, który pełnił ten urząd przez 29 lat – do lipca 1947 roku, czyli najdłużej w historii parafii. Nic więc dziwnego, że za jego czasów miało miejsce kilka ważnych wydarzeń.
W lutym 1927 roku Heino Umlauf, gospodarz ziemski z Marcinowic, ufundował kościołowi metalową, antywłamaniową szafkę do tabernakulum, wykonaną przez zakład ślusarstwa artystycznego Maxa Fügera z Wrocławia.
Rok wcześniej, w dniu 2 października 1926 roku na odremontowanej stalowej dzwonnicy marcinowickiego kościoła obok starego dzwonu zawisły trzy nowe, ufundowane przez bogatych parafian: panów Kaufmanna i Hörniga z Marcinowic oraz pana Oskara Hilschera z Goli Świdnickiej (dziwnym trafem na przykościelnym cmentarzu ostał się grób jego szesnastoletniej córki Angeli, zmarłej w roku 1920). Nowe dzwony zostały odlane w słynnej wrocławskiej Ludwisarni Śląskiej A. Geittner und Söhne.
Niestety już w piętnaście lat później – 13 i 14 stycznia 1942 roku – trzy dzwony podzieliły smutny los wielu innych dzwonów z terenów zajętych przez Niemców – zostały zdjęte z dzwonnicy i wywiezione do huty w Hamburgu w celu przetopienia ich na amunicję. Podobnie potraktowano trzy dzwony z kościoła parafialnego w Śmiałowicach, które zostały zdjęte dwa dni później i również przekazane na cele wojenne.
W latach 1938–1940, w wyniku wrogiej Kościołowi polityki władz hitlerowskich, przystąpiono do likwidacji lub upaństwowienia szkół wyznaniowych. Skutki tej polityki dosięgły również obydwu szkół katolickich należących do parafii w Śmiałowicach. Od stycznia 1938 roku odebrano księżom prawo do nauczania religii w szkołach podstawowych i obciążono nim nauczycieli, zaś w lipcu następnego roku parafia została zmuszona do odsprzedania gminie Marcinowice budynku szkoły parafialnej w Marcinowicach z przylegającym ogrodem oraz wszystkich gruntów rolnych należących do parafii. Po upaństwowieniu szkoła przestała być katolicka, stając się szkołą dla dzieci wszystkich wyznań. To samo spotkało szkołę śmiałowicką, która siedem miesięcy później została odsprzedana ówczesnej gminie Śmiałowice wraz otaczającą ją zabudową gospodarczą i ogrodem.
Lucyna Szpilakowska
Święty Wacław - Patron kościoła w Marcinowicach
ŚWIĘTY WACŁAW – CZESKI KSIĄŻĘ I MĘCZENNIK (ok. 907-935)
Obchód liturgiczny: 28 września
Wacław urodził się około 907 r. jako syn księcia Czech Wratysława I i pogańskiej księżniczki Drahomiry. Po śmierci ojca przejął po nim rządy, które sprawował wraz z matką regentką. Wacław wraz z bratem Bolesławem początkowo byli wychowywani przez swoją babcię ze strony ojca, św. Ludmiłę, co nie podobało się Drahomirze. Młodszy z synów, Bolesław, zwany później Okrutnym, opierał się próbom zaszczepienia w nim wiary chrześcijańskiej i ostatecznie sprzymierzył się z matką.
Po śmierci męża Drahomira postanowiła dokonać rewolucji zwanej „rebelią pogańską”. Na rozkaz księżnej burzone były kościoły, a duchowieństwo chrześcijańskie prześladowano. Ofiarą przewrotu religijnego padła m.in. św. Ludmiła, która miała zostać uduszona na zamku w Tetinie przez siepaczy synowej. Na obrazach przedstawiających jej męczeństwo widać, że w komnacie znajduje się młody Wacław, świadek zbrodni.
Władcy niemieccy, zaniepokojeni o swoje wpływy w Czechach, postanowili interweniować. Wacławowi stojącemi na straży chrześcijaństwa przyszli z pomocą Arnulf, książę Bawarii i wschodniofrankijski król Henryk I. Dzięki ich interwencji Dragomira została zmuszona oddać władzę prawowitemu następcy tronu. Wacław przejął ster rządów w 924 roku. Wypędził matkę i brata, odbudował zniszczone kościoły i przywrócił służbę kościelną.
Od króla Henryka I Wacław otrzymał relikwie św. Wita i św. Zygmunta, które umieścił w małej, romańskiej świątyni. Szczególnie bliski był mu pierwszy z męczenników, jak gdyby Wacław przeczuwał, że poniekąd podzieli jego los.
Młody władca był, jak na ówczesne czasy, jednym z najlepiej wykształconych książąt. Studiował nawet łacinę. Księcia można było zastać uprawiającego zboże i winną latorośl, by później ofiarować je na wino mszalne i hostie. Wacław szczególnym umiłowaniem darzył modlitwę, potrafił całe noce spędzać w zamkowej kaplicy. Pielęgnował chorych i wspomagał ubogich. Dbał o swoich poddanych, ofiarnie wypełniając przykazanie miłości.
Na przekór szydzącym, którzy mówili, że na dwór przybył mnich, a nie książę, Wacław łączył umiłowanie modlitwy z wypełnianiem obowiązków władcy i dowodzeniem armią. Według słów legendy: „pod spodem nosił szorstką włosienicę, z wierzchu jednak ubrany był w królewskie szaty, zaś drużynę swą nie tylko najlepszą zbroją, ale i wytwornym odzieniem ozdabiał”.
Według tradycji, Wacław był odważnym i honorowym rządcą, stawiającym dobro i bezpieczeństwo narodu ponad własne. W trakcie trwania konfliktu z jednym z książąt miał zaproponować rozwiązanie sporu poprzez pojedynek, tak, by nie narażać życia żołnierzy obu zwasnionych stron. Przeciwnik, zaskoczony jego postawą, zdecydował się na zawarcie pokoju.
Po przejęciu realnej władzy rozpoczął proces gruntownej chrystianizacji kraju, ściągając do Czech niemieckich misjonarzy. W swojej polityce dążył do zjednoczenia wielu ksiąstw w jeden organizm. Celem Wacława było zbliżenie Czech do Europy Zachodniej, zarówno religijnie, jak i kulturowo. Opozycyjna wobec działań księcia pogańska elita, na czele z Drahomirą i Bolesławem, upatrywała w tym poddaństwa potędze niemieckiej. Uknuto więc skisek, aby pozbyć się księcia.
Bolesław nie ośmielił się targnąć na życie brata w Pradze, dlatego wraz z matką zwabił go podstępem do własnej posiadłości. Wacław został przez brata zaproszony na konsekrację świątyni pw. Kosmy i Damiana w Starym Bolesławcu (Stará Boleslav). Po wieczerzy udał się, swoim zwyczajem, samotnie do kościoła, aby odmówić Godzinki. Został napadnięty u wrót świątyni. Legenda głosi, że to Bolesław zaatakował brata jako pierwszy, a święty obronił się i wytrącił bratu miecz z ręki, po czym podniósł go i zwrócił Bolesławowi na znak przebaczenia. Był to ostatni wielki gest świętego przed męczeńską śmiercią. Zaraz potem został zaatakowany przez siepaczy brata, którzy rzucili się na niego z mieczami i sztyletami. Najprawdopodobniej stało się to 28 września 935 roku.
Według innej legendy, krwi rozlanej na podłodze kościoła nie udało się zmyć. Cuda, dziejące się przy grobie Wacława, zmusiły Bolesława do umieszczenia zwłok brata w katedrze św. Wita w Pradze. Chciał to uczynić po kryjomu, w nocy, tymczasem konie popędziły samopas do stolicy, a nietknięte rozkładem ciało Wacława, wśród rzeszy ludu, spuszczono do grobu.
Wacław to pierwszy słowiański święty. Jest patronem wielu znanych świątyń – monumentalnej bazyliki archikatedralnej na Wawelu (pw. św. św. Stanisława i Wacława), najstarszego w Radomiu gotyckiego kościoła, drewnianego kościółka w Twardej nad Zalewem Sulejowskim, niezwykłej katedry w Świdnicy (pw. św. św. Stanisława i Wacława).
Już w X wieku św. Wacław był otoczony kultem. Znacznie później Kościół wpisał go do Martyrologium Romanum, czcząc go jako męczennika za wiarę w Chrystusa.
Relikwie:
W 2015 r. w uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, do świdnickiej Katedry zostały uroczyście wrpowadzone relikwie św. Wacława. Mszy św. przewodniczył biskup ostrawsko-opawski František Lobkowicz z Czech.
We wrocławskim kościele pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława w 2017 r. Kardynał Dominik Duka, ówczesny metropolita praski i Prymas Czech złożył fragment kości św. Wacława.
Relikwia w postaci fragmentu kości św. Wacława znajduje się także w naszym marcinowickim kościele. Została przekazana i uroczyście wprowadzona przez ówczesnego Proboszcza Parafii katedralnej ks. prał. Piotra Śliwkę w dniu odpustu ku czci Świętego Patrona, 27 września 2020 roku.
Patron:
Od 1436 roku św. Wacław jest jednym z czterech głównych patronów Królestwa Polskiego, to także patron Czech, Moraw i Pragi.
W centrum Pragi wznosi się monumentalny pomnik Wacława jadącego na koniu, a w kraju znajduje się około 180 kościołów i 100 kaplic pod jego wezwaniem. Mała świątynia, w której Wacław umieścił relikwie bliskiego sobie męczennika, to dziś monumentalna archikatedra praska, nosząca wezwanie św. Wita, św. Wacława i św. Wojciecha. Tam też jest przechowywana jego korona, którą koronowano królów od 1347 do 1836 r. Stanowi narodową relikwię, symbol jedności i suwerenności Czech.
Ikonografia:
Przedstawiany w zbroi rycerskiej z białym orłem na tarczy lub proporcu, w szatach królewskich, ze sztyletem (narzędziem jego śmierci), w obecności anioła podającego mu włócznię lub aniołów niosących jego trumnę.
W kulturze:
Św. Wacław jest bohaterem angielskiej kolędy Good King Wenceslas, zaczynającej się od słów Good King Wenceslas looked out, on the Feast of Stephen. Według legend śpi on ze swoimi rycerzami na górze Blaník. Gdy nad Czechami zawisną czarne chmury, zbudzi się i przyjdzie rodakom z pomocą.
Maria Bielecka
Litania do św. Wacława
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święty Wacławie, módl się za nami.
Pochodnio gorejąca w domu Bożym, módl się za nami.
Od dziecka postępujący w doskonałości, módl się za nami.
Wzorze doskonałości chrześcijańskiej, módl się za nami.
Czech Patronie, módl się za nami.
Wzorze możnych tego świata, módl się za nami.
Wzorze książąt i królów, módl się za nami.
Zwierciadło sprawiedliwości, módl się za nami.
Przykładzie cierpliwości, módl się za nami.
Miłośniku Boży, módl się za nami.
Światło Kościoła Bożego, módl się za nami.
Naśladowco Chrystusa, módl się za nami.
Żarliwy czcicielu Najświętszego Sakramentu, módl się za nami.
Pocieszycielu strapionych, módl się za nami.
Źródło dobroci, módl się za nami.
Krzewicielu wiary świętej, módl się za nami.
Ojcze sierot i ubogich, módl się za nami.
Młodzieńcze nieskalany, módl się za nami.
Wzorze pokory i łaskawości, módl się za nami.
Dziełami przed Bogiem wielki, módl się za nami.
Pogromco występnych, módl się za nami.
Cnót nauczycielu, módl się za nami.
Radości i chwało Ojczyzny, módl się za nami.
Ofiaro miłości bliźniego, módl się za nami.
Uczestniku niebieskiej chwały, módl się za nami.
Orędowniku nasz u Boga, módl się za nami.
Patronie naszej parafii, módl się za nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
- Módl się za nami, święty Wacławie,
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych. - Módlmy się:
Wszechmogący, wieczny Boże,
z Twoją pomocą święty Wacław aż do śmierci walczył w obronie wiary,
spraw za jego wstawiennictwem, abyśmy z miłości ku Tobie
cierpliwie znosili wszelkie przeciwności
i ze wszystkich sił dążyli do Ciebie,
bo Ty jesteś prawdziwym życiem.
Przez Chrystusa Pana naszego.
W. Amen
Lektura:
Święci na każdy dzień, pod red. AD Books S.r.l., wydanie II, wydawnictwo JEDNOŚĆ
Żywot świętego Wacława, Króla Czeskiego i Męczennika, [w:] Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dnie roku, ks. Piotr Skarga, o. Prokop Leszczyński, o. Otto Bitschnau
















